IV Krok

Zmiana sposobu odżywiania

III krok to zmiana sposobu odżywiania. Nie mówię, że musisz przejść na dietę. Dieta oznacza ograniczenia, wyrzeczenia, zaciskanie zębów i zmuszanie się. A do tego zakłada pewną czasowość, trwa do osiągnięcia jakiegoś celu. A ja namawiam Cię do zmiany sposobu odżywiania. Mam na myśli zmianę na całe życie, albo przynajmniej do momentu wynalezienia jakiejś terapii-cud, która uleczy nas z Hashimoto:) Ale nie przerażaj się, bo każda zmiana budzi lęk. Wszystko co nowe nas trochę przeraża, wprowadza trochę niepokoju i czarnych myśli. Głowa do góry, bo wszystko co teraz jest dla Ciebie znane, wygodne mniej lub bardziej, stare, kiedyś też było nowe:) i też na początku wywoływało w Tobie niepokój. Tak więc spójrz na zmianę przychylniejszym okiem, jak na coś co ma Ci służyć i przynieść tylko korzyści:)

Od razu mówię, że artykuł który napisałam, nie należy do najkrótszych;) Jeżeli masz problemy z koncentracją i zapamiętywaniem tego co czytasz, a sama znam to bardzo dobrze:) podziel artykuł na części. A warto go przeczytać, ponieważ dobrze jest wiedzieć co Ci szkodzi i przede wszystkim dlaczego. Ta wiedza sprawi, że będziesz oporna/y na pokusy i nie ulegniesz czemuś co Ci zaszkodzi. Po prostu, w którymś momencie takie produkty przestaną dla Ciebie istnieć i złapiesz się na tym, że w sklepie nie wchodzisz już w niektóre alejki:)

Aby zapanować nad chorobą i poczuć się lepiej trzeba wyeliminować do zera gluten, laktozę i cukier. Tak wyeliminować, a nie tylko ograniczyć. Nie ma tu miejsca na śladowe ilości, albo raz na jakiś czas.

Gluten i mimikra molekularna

Gluten to białko występujące w zbożach, jego składnikiem jest gliadyna. Zbudowane jest z długiego łańcucha aminokwasów – cegiełek. Niestety poddawany licznym modyfikacjom genetycznym gluten stał się dla nas trudniej strawny. W obecnych zbożach jest go, aż 50% więcej niż przed modyfikacjami. W związki z tym, nasz organizm nie jest w stanie poprzez trawienie pociąć tych łańcuchów aminokwasów, na dużo krótsze np.: AB, BC, CD. Gluten jest oporny na trawienie i udaję się go pociąć na dłuższe łańcuchy np.: ABCD, BCDE, CDEFG. Są zdecydowanie dłuższe niż powinny być. Jeżeli zostanie spełnione kilka czynników na raz: środowiskowe, genetyczne, stres, wirusy, bakterie, zatrucie metalami ciężkimi i zawsze nieszczelne jelito, przez które te łańcuchy się przedostaną do krwi. Nasz organizm, rozpoznaje je jako zagrażające i zaczyna produkować antyciała, aby je zlikwidować. To zjawisko nazywane jest mimikrą molekularną.

Niestety w związku z tym, że te łańcuchy są dłuższe niż powinny być, odpowiadają fragmentom budowy tkanek naszych narządów, np.: tarczycy, trzustki, stawów, skóry, mózgu. Organizm więc, przez pomyłkę rozpoznaje również nasze tkanki jako wrogie i zaczyna sam siebie niszczyć. Dlatego właśnie należy wyeliminować gluten, ale też laktozę i kazeinę z diety – części tych łańcuchów są identyczne z naszymi tkankami. Alergię na gluten można sprawdzić oznaczając przeciwciała przeciwko gliadynie, ale nie zawsze wyjdzie to w badaniach.

Zonulina, okludyna i klaudyna

Zonulina została odkryta w 2000 r. przez Alesio Fasano zupełnie przypadkiem, podczas prac nad szczepionką na cholerę. Okazało się, że u pacjentów z celiakią występuje duże stężenie tego białka we krwi. Fasano wysnuł wniosek, że to uwalnianie zonuliny na skutek glutenu powoduje rozszczelnienie jelit. Daje sygnał, aby ścisłe połączenia między ściankami jelita, kosmkami – rozluźniły się rozszczelniając je.

W Polsce dostępne są badania zonuliny. Wykonuje się je z krwi lub kału. Osobiście nie widzę powodu, aby je wykonywać, ponieważ sam fakt, że chorujesz na chorobę autoimmunologiczną już świadczy o cieknącym jelicie, tak jak wszelkie nietolerancje pokarmowe. Okludyna i klaudyna są również białkami, które modulują przepuszczalność jelitową, jednak w Polsce nie ma dostępnych badań, aby można było je oznaczyć.

Leaky gut lub intestinal permeability

Gluten powoduje uwalniania się zonuliny, czyli białka, które nakazuję otworzyć bramę utworzoną z ciasno połączonymi ze sobą kosmków jelitowych. Jest modulatorem nieszczelnych jelit. U wszystkich osób, również zdrowych i tych nie cierpiących na nietolerancję, gluten powoduje uwalnianie zonuliny i chwilowo nieszczelne jelito. No właśnie, ale tylko chwilowo, i ścisłe połączenia znowu stają się szczelne. Niestety my, osoby autoimmunologiczne, w którymś momencie tracimy tolerancję i brama się nie zamyka. Wówczas mamy do czynienie z nieszczelnym, cieknącym, przepuszczalnym jelitem czyli leaky gut lub intestinal permeability.

Kiedy ta brama zostaje otwarta na stałe, do krwi przedostają się niestrawione części pokarmu, bakterie i wirusy. Nasz organizm natychmiast zaczyna się bronić za pomocą przeciwciał, których zadaniem jest zlikwidowanie intruzów. Niestety nie do końca strawiony gluten, laktoza, kazeina i wiele innych produktów reagujących krzyżowo mają budowę podobną do naszych tkanek i stąd już krótka droga do choroby autoimmunologicznej, z autoagresji. W ten sposób powstaję w organizmie stan zapalny.

Należy wykluczyć gluten i nabiał w 100%, a nie tylko zminimalizować ilość. Nie wyleczysz jelit jedząc raz na jakiś czas trujące produkty, ponieważ każdorazowe zjedzenie przy nieszczelnym jelicie powoduje produkowanie przeciwciał i atak immunologiczny. Oznacza to, że grozi Ci rzut choroby i stan zapalny będzie toczył się dalej. Jedząc gluten i nabiał dolewasz oliwy do ognia. W skrajnych przypadkach dochodzi również do przekroczenia bariery krew-mózg.

Transglutaminaza

Jedną z najczęściej spotykanych form antyciał są przeciwciała przeciwko transglutaminazie. Jest to niezbędny enzym, który znajduje się w każdej komórce naszego ciała, który modyfikuje proteiny, wytwarzane wewnątrz komórek. Ten enzym stymuluje gojenie się ran, ale jeżeli zostały wytworzone przeciwciała przeciwko niemu, to jego działalność nam nie pomoże. Jeżeli powstaną już przeciwciała przeciw tranglutaminazie, wówczas każda komórka i organ w naszym ciele jest potencjalnym celem ataku autoimmunologicznego.

Nietolerancja pokarmowa

W wypadku nietolerancji na dany pokarm (w odróżnieniu od alergii) występuje opóźniona reakcja. Tak więc zidentyfikowanie, co nam zaszkodziło jest znacznie trudniejsze niż w przypadku alergii, kiedy to natychmiast po spożyciu występuje reakcja. Stąd właśnie dieta rotacyjna. Kiedy to pokarmy wyklucza się na 3 tygodnie, a później wprowadza pojedynczo i spożywa przez jeden dzień. Następnie przez trzy dni ponownie następuje wykluczenie i obserwacja siebie czy organizm reaguje na dany produkt. Nadwrażliwość na produkty bardzo rzadko jest potwierdzana badaniami. Sama to przeżyłam ponieważ w kluczowym momencie ważyłam 39 kg, przy wzroście 153 cm i mając biegunki. Wówczas żadne badanie nie potwierdziło u mnie nietolerancji lub alergii na nabiał lub gluten. Byłam badana pod kątem celiakii, podejrzewano stany zapalane w jelitach, nowotwór, miałam gastroskopię i kolonoskopię, a także testy IgG i IgA i nic. Stwierdzono u mnie jedynie Zespół Jelita Drażliwego. Teraz już wiem, że jest to objaw nieszczelnego jelita, ale wówczas żaden z lekarzy o tym nic mi nie powiedział. Dopiero radykalne odstawienie glutenu i nabiału sprawiło, że poczułam się o niebo lepiej i z czasem zaczęłam przybierać na wadze. Wcześniej, niezależnie od tego ile i co jadłam nie mogłam przytyć, a wręcz dalej traciłam na wadze i fatalnie się czułam. Do tego stopnia, że nie mogłam pracować i i byłam zmuszona odejść.

Symptomy nietolerancji pokarmowej możemy odczuć po dwóch godzinach, ale najczęściej pojawiają się dopiero następnego dnia lub nawet po trzech dniach od spożycia danego pokarmu. Kiedy zjem jakiś produkt, który mi szkodzi, reakcję mam najczęściej na drugi dzień. Na ogół jest to biegunka, wzdęcie i spuchnięta twarz. Poza tym zdarza się ból stawów, mięśni, kręgosłupa, skóry, objawy grypopodobne, problemy z koncentracją, pamięcią, wysławianiem się, gubienie słów i pijana głowa. Niestety opóźnione nietolerancje pokarmowe mogą wywołać niemal dowolne symptomy.

Jelita -układ odpornościowy – wchłanianie

Sama nazwa glutenu zawiera w sobie przedrostek glu-. Jak łatwo się domyślić oznacza to klej. Jego zadaniem jest scalania i sklejanie. Dlatego też mąki glutenowe dobrze się wiążą, wyroby są miękkie, elastyczne, nadmuchane, chleb szybko wyrasta. Z mąkami bezglutenowymi już tak pięknie nie jest. Z tego powodu mąki do wypieków na ogół są różnymi mieszankami, zawierającymi dodatkowo chemię, konserwanty, stabilizatory i polepszacze.

Jelita zbudowane są z kosmków jelitowych, poprzez które wchłanianie są substancje odżywcze z pożywienia. Gdybyśmy rozprasowali wszystkie kosmki, okazało by się, że powierzchnia jelit, czyli powierzchnia wchłaniania to tyle ile ma kort tenisowy. Jest sto razy większa niż powierzchnia skóry. Imponujące prawda? To właśnie w jelitach jest aż 70-80% układu odpornościowego. To one są bramą pomiędzy środowiskiem zewnętrznym, a wewnętrznym. Gluten przykleja się do jelita, przylega szczelnie do kosmków, a co za tym idzie skutecznie utrudnia wchłaniania substancji odżywczych z jedzenia, ale także wydalanie toksyn. Śluzówka jest podrażniona i zaczynają się stany zapalne. Zaawansowanym stanem jest celiakia, którą leczy się dietą bezglutenową.

Gluten:

  • Podnosi poziom cukru bardziej niż inne węglowodany (nawet słodycze) – tłuszcz odkłada się w okolicy brzucha
  • Powoduje Brain fog – otępienie, nie możesz się skupić, zaburzenia pamięci krótkotrwałej, uczucie bycia za szkłem
  • Powoduje problemy jelitowe – gazy, wzdęcia, biegunka, zaparcia, skurcze, nudności
  • Niestrawione fragmenty działają na Twój mózg jak opiaty – jak narkotyk, więc chcesz więcej i więcej kalorycznego jedzenia. Dlatego też bardzo często po przejściu na dietę bezglutenową, pojawia się syndromu odstawienia czyli niepokój i rozdrażnienie. Dlatego tak trudno wyobrazić Ci sobie, że można żyć bez pieczywa i makaronów;)
  • Powoduje ataksję mózgową – problemy z koordynacją, równowagą, nietrzymanie moczu, ataki padaczki, demencja. Immunologiczna reakcja odpowiedzialna za problemy jelitowe może zostać skierowana przeciwko tkance mózgowej – choroba Alzheimera
  • Powoduje przewlekłą depresję, zmęczenie, senność, niemożność skupienia się na wykonywanych czynnościach
  • Powoduje neuropatię – zapalenie nerwów obwodowych – mrowienie, drętwienie, zaburzenia czucia
  • Wywołuje bóle głowy, migreny z aurą, osłabienie kończyn
  • Może powodować napady epilepsji
  • Uszkadza i osłabia mięśnie – miopatia
  • Powoduje usztywnienie ciała

Okazjonalne, świadome, lub nieświadome zjedzenie pokarmów zawierających gluten lub nabiał powoduje wytwarzanie przeciwciał przez nawet 3 do 6 miesięcy. Oznacza to, że przez nawet pół roku jesteśmy narażeni na rzut choroby.

Laktoza i kazeina

Podobnie jak z gluten sprawa ma się z laktozą i kazeiną zawartymi w nabiale. Budowana tych substancji przypomina gluten. Stąd nietolerancja krzyżowa.

Laktoza to cukier mleczny. Zbudowana jest z dwóch cukrów prostych – glukozy i galaktozy. Nietolerancja laktozy polega na braku enzymu – laktazy, którego zadaniem jest rozdzielenie tych dwóch cukrów, aby możliwe było wchłonięcie ich do krwi. W takiej sytuacji laktoza pozostaje w układzie pokarmowym i staje się pożywką dla bakterii. Nietolerancję laktozy można zbadać za pomocą wodorowego testu oddechowego, ale nie zawsze badanie wykaże nadwrażliwość.

Kazeina jest najważniejszym białkiem mleka i głównym jego alergenem. Laktoza i kazeina występują w mleku każdego ssaka, dlatego należy wyeliminować wszystkie produkty z mleka krowiego, bawolego, owczego i koziego.

Kazeina:

  • Używana w malarstwie freskowym – odporna na wilgoć i czas
  • Z kazeiny wytwarzany jest klej kazeinowy – odporny na wilgoć, stosowany do tapet i sklejek, mebli, skóry i tekstury
  • Z kazeiny wytwarzany jest tworzywo sztuczne Galalit
  • Podobnie jak w glutenie – mimikra molekularna
  • Podobnie jak w glutenie – niestrawione fragmenty kazeiny wyglądają jak substancje pochodne od opium, wywołują zmiany w nastroju i zachowaniu i dlatego ludzie tak łakną nabiału i glutenu
  • Kazeina sieje takie samo spustoszenie w organizmie jak gluten
  • Kiedyś przy wyrabianiu naczyń glinianych, aby je uszczelnić zalewano mlekiem i odstawiano do zsiadnięcia. I to właśnie kazeina pokrywała naczynie cienką warstwą powodując, że stawało się ono nieprzypuszczalne

Wyobraź sobie teraz co te substancję robią w Twoich jelitach. W jednym z najważniejszych i kluczowym miejscu Twojego ciała, gdzie odbywa się wchłanianie substancji odżywczych i gdzie znajduję się 70-80% układu odpornościowego.

Objawy spożywania nabiału są podobne jak w przypadku glutenu:

  • Skurcze jelit, biegunka, nagła potrzeba wypróżnienia
  • Bóle stawów, bóle głowy, bóle podszczękowe
  • Depresja
  • Stany zapalne jelit
  • Osteoporoza – tak, osteoporoza pomimo dużej zawartości wapnia

Jedzenie nabiału z mleka innych ssaków jest trochę wbrew naturze. Człowiek jest jedynym gatunkiem, który po okresie niemowlęcym spożywa produkty mleczne z mleka innych gatunków niż własny. W naturze nie ma innych zwierząt, które po osiągnięciu dorosłości karmią się mlekiem. Jako ciekawostkę dodam, że dorosły człowiek jedzący mleko i dobrze tolerujący produkty mleczne jest ewenementem medycznym, wszędzie poza Europą Zachodnią, USA i Australią.

Kolejna ciekawostką jest fakt, że natura jest bardzo mądra. Mleko ma służyć noworodkom, i innym nowonarodzonym zwierzętom, aby jak najszybciej urosły i dostarczyły organizmowi wszystkich niezbędnych wartości odżywczych, minerałów i witamin do prawidłowego rozwoju. U tych maluszków cieknące jelito (wszyscy się z nim rodzimy) jest niezbędne, aby niektóre większe składniki mleka matki, np.: hormony, różne przeciwciała, które wytwarza matka, mogły przeniknąć do krwiobiegu dziecka i dać impuls do tworzenia jego układu immunologicznego. Tak więc cieknące jelito jest niezbędne dla zdrowia dzieci, ale u osób dorosłych jest niebezpieczne.

Co ciekawe, kiedyś na wsiach, gdy rodziło się cielę, gospodarz biegł do krowy, aby uzyskać od niej colostrum czyli siarę i podawano ją wszystkim chorym i niedomagającym. Jest to pierwsze mleko matki, które jest najbardziej odżywcze i potrafi goić dziurawe jelita u cielaka. Niestety jest to mleko, ma laktozę i kazeinę, więc nam nie posłuży. A wręcz przeciwnie.

Cukier

Nie bez powodu mówi się, że „cukier to biała śmierć”. Bynajmniej nie jest to efekt masowej histerii. Oto kilka argumentów, dla których powinno się wyeliminować cukier z diety. Dotyczy to także osób zdrowych, bo prędzej czy później nadmierne spożycie spowoduje chorobę. Tym bardziej, że w prawie wszystkich produktach jest mnóstwo ukrytego cukru i syropu glukozowo-fruktozowego, który jest jeszcze większym rozbójnikiem.

Cukier jest szczególnie groźny dla nas, chorych na Hashimoto. Nawet jeżeli nie została zdiagnozowana u Ciebie insulinooporność czy hipoglikemia, postaw na dietę bezcukrową. Oto dlaczego:

  • Przy problemach z cukrem nigdy nie wyregulujesz hormonów tarczycy
  • Zakłóca pracę hormonów tarczycy, płciowych, nadnerczy, wątroby i neurotransmiterów w mózgu
  • Powoduje deficyty magnezu i innych minerałów
  • Silnie zakwasza organizm
  • Powoduje tycie, zwłaszcza na brzuchu – figura jabłka
  • Osłabia reakcje systemu immunologicznego
  • Karmi candidę – grzybica w jelitach
  • Twoje kubki smakowe stają się mniej wrażliwe na jedzenie
  • Uzależnia bardziej niż kokaina i heroina – producenci mocno dosładzają produkty, a przez dodanie stabilizatorów smaku i kwasu cytrynowego sprawiają, że produkt nie mdli nas od słodkiego smaku
  • Prowadzi do insulinooporności – tkanki przestają właściwie reagować na insulinę w związku z tym trzustka zaczyna wydzielać więcej insuliny, aby zbić podwyższony poziom cukru we krwi.  Konsekwencją takiego długotrwałego stanu jest cukrzyca typu II
  • 1 g cukru to aż 4 kcal
  • Podawanie radioaktywnej glukozy jest metodą diagnozy nowotworów. Nowotwór ją pochłania, ponieważ karmi się cukrem
  • Powoduje bóle głowy, stawów
  • Powoduje problemy jelitowe: gazy, wzdęcia, biegunki, zatwardzenie. Osobiście potwierdzam, już wcześniej, jedząc cukier tak reagowałam. Natomiast po ok 2 latach na diecie bezcukrowej poszłam na badanie na insulinooporność i 15 minut po wypiciu glukozy dostałam biegunki
  • Powoduje problemy z koncentracją, pamięcią, rozbiegane myśli, wahania nastrojów, zachcianki jedzeniowe, nadpobudliwość, agresję
  • Napędza apetyt, obniża poziom energii
  • Najpierw Cię pobudza, a po kilkunastu minutach jesteś senny i łakniesz słodkiego, makaronów, pieczywa
  • Powoduje duże skoki cukru we krwi
  • Nadmierne spożycie wpływa na Twoją skórę, która staje się sucha, łuszcząca, szara z wypryskami
  • Nadmierne spożycie wpływa również na Twoje włosy, które stają się suche, łamliwe i wypadają

Soja

Tyle się mówi na temat soi. Jest świetnym źródłem białka, kochają ją wegetarianie i weganie, ma sporo wapnia, selenu, żelaza, fosforu, błonnika i potrafi normować gospodarkę estrogenową. Ale… soja nie jest dla nas. Przede wszystkim dlatego, że jest trudno strawna i genetycznie modyfikowana. Zresztą ta nie jest dobra dla nikogo. Jest opryskiwana pestycydami i herbicydami (np.: Round up), które odpowiedzialne są za alergie, wady wrodzone i problemy z płodnością, zarówno u kobiet jak i mężczyzn. Rynek spożywczy jest nią wręcz przelany. Soję znajdziemy wszędzie, chociażby w formie białka sojowego, lecytyny sojowej, która jest dodawana nawet do czekolady, lub taniego oleju sojowego (produkowany chemicznie w bardzo wysokich temperaturach).

Nie musisz świadomie jeść soi, ale jeżeli kupujesz mięso pochodzące z fabryk, a nie z wolnych, ekologicznych hodowli będziesz spożywać tak czy siak soję. Produktem ubocznym produkcji oleju sojowego, jest duża ilość pozostałości sojowych. Zwierzęta są karmione tą nienaturalną dla nich pasza, co powoduje dużo problemów. A to wszystko dlatego, że jest tania.

Kolejnym produktem sojowym są wszędzobylskie proteiny sojowe. Są jeszcze bardziej ubogie w wartości odżywcze. Jest to najbardziej przetworzony produkt sojopochodny. A do tego najtańszy i uniwersalny. Możemy go znaleźć w mąkach, jako stabilizator, substancję absorbującą wodę i tłuszcz.

Lektyny

Soja zawiera lektyny. Są to proteiny, które potrafią uszkodzić błony międzykomórkowe. Najwięcej lektyn znajduje się właśnie w warzywach strączkowych i zbożach. Stąd dieta paleo, która wyklucza takie produkty. Osobiście po półtora roku diety bezglutenowej i beznabiałowej przeszłam właśnie na paleo i poczułam się jak nowonarodzona. O lektynach przeczytasz więcej w dalszej części.

Kwas fitynowy i izoflawony

Kolejnym argumentem przeciwko soi jest fakt, że zawiera kwas fitynowy. Jego efektem jest ograniczone przyswajania niezbędnych minerałów dla Twojego zdrowia między innymi takich jak cynk i żelazo, ale również hormonu tarczycy.

Soja zawiera izoflawony. Są to substancje zachowujące się jak naturalne estrogeny. Oznacza to, że regularne spożywanie soi może zakłócać gospodarkę estrogenową w organizmie.

Estrogen jest hormonem płciowym produkowanym zarówno przez kobiety jak i mężczyzn. Kobiety na ogół mają dużo wyższy poziom niż mężczyźni. Spożywanie soi może manipulować poziomem estrogenów u obu płci, np.: mężczyznom mogą rosnąć piersi, maleje poziom testosteronu, spada liczebność plemników i obniża płodność. Badania naukowe na zwierzętach potwierdzają obniżenie poziomu testosteronu u zwierząt karmionych paszą zawierającą izoflawony sojowe. U kobiet nadmierne spożycie tych substancji powiązane jest z szybkim wzrostem komórek nabłonkowych, których prawdopodobieństwo przekształcenia się w zmiany nowotworowe jest ogromne. Do tego zaburzają cykl menstruacyjny.

Niestety obróbka termiczna i chemiczna soi nie powoduje zniszczenia izoflawonów. Znajdziemy je nie tylko w pełnych ziarnach soi, ale też w oleju i białku. I co najgorsze izoflawony sojowe zaburzają pracę tarczycy. Pełnią funkcję goitrogenów (więcej przeczytasz w dalszej części artykułu), czyli utrudniają wychwyt jodu przez tarczycę, który jest niezbędny do jej prawidłowego funkcjonowania. Regularne spożywanie soi, pod każdą postacią może skutkować objawami niedoczynności tarczycy czyli zmęczeniem, spowolnionym metabolizmem, powiększeniem tarczycy, wypadaniem włosów, problemami z pamięcią i koncentracją itd. Badania udowodniły, iż zaprzestanie spożywania soi i produktów sojowych cofnęło objawy niedoczynności tarczycy. Może to też wyjaśniać tak powszechne zachorowania na niedoczynność tarczycy i Hashimoto wśród wegetarian i wegan (stymuluje procesy zapalne).

Pewnie zastanawiasz się, dlaczego wobec tego w Azji nie ma takich problemów z soją. Otóż Moi Drodzy, w tamtych rejonach wcale nie spożywa się tak dużo soi i jej produktów. Na ogół jest to mniej niż 10 g, czyli niecałe dwie łyżeczki. Jest używana tylko jako przyprawa lub dekoracja potrawy, i nie stanowi dania głównego. Ponadto soja spożywana na zachodzie jest genetycznie modyfikowana i bardzo przetworzona, a w Azji w większości jest naturalna, tradycyjnie przygotowana i na ogół poddana procesowi fermentacji. Fermentacja pozwala usunąć szkodliwy kwas fitynowy.

Warzywa psiankowate

Warzywa psiankowate to przede wszystkim ukochane przez większość z nas ziemniaki, pomidory, papryki zarówno słodkie jak i ostre, chilli, bakłażany, jagody goji, a także tytoń. Na pocieszenie dodam, że słodkie ziemniaki i czarny pieprz nie są zaliczane do tej grupy.

Glikoalkaloidy

Saponiny, lektyny i kapsaicyny to glikoalkaloidy odpowiadające za problematyczność psiankowatych u osób z Hashimoto. Ich niewielkie ilości znajdują się także w niepsiankowatych wiśniach, jabłkach i burakach. To właśnie te glikoalkaloidy doprowadzają do nieszczelnego jelita. Wielu badaczy twierdzi, że nawet niewielkie spożycie tej grupy warzyw już może stać się problemem. Nawet u osób, które po Protokole Autoimmunologicznym wprowadzają na nowo te produkty, bardzo często następuje reakcja i nie mogą ich spożywać. Powszechnie powodują również bóle stawów.

Glikoalkaloidy zachowują się jak neurotoksyny i blokują aktywność cholinesterazy. Jest to enzym odpowiedzialny za rozłożenie acetylocholiny. Czyli  neurotransmitera, który przekazuje sygnały pomiędzy komórkami nerwowymi, a mięśniowymi. Kiedy enzym jest zablokowany acetylocholina kumuluje się i ze wzmożoną siłą stymuluje komórki mięśniowe drapieżnika, który zjada takie warzywo. To może prowadzić do drgawek, paraliżu, a nawet śmierci. W podobny sposób działają wojskowe gazy bojowe. U zwierząt laboratoryjnych glikoalkaloidy wywołują defekty u młodych.

Podam Wam przykład z życia wzięty na to działania warzyw psiankowatych. Któregoś razu mojego męża podkusiło, aby zjeść zupę rybną w restauracji. Na co dzień unika tych warzyw, ponieważ ma Atopowe Zapalenie Skóry, ale skoro w zupie się trafiły pomidory i papryka, nie odmówił sobie przyjemności zjedzenia. Na ogół reagował swędzeniem skóry, po zjedzeniu psiankowatych, ale nie zawsze to się pojawiało. Tym razem, przez 5 dni bolał go kark i oko, które dodatkowo zostało lekko wypchnięte do przodu. I to wszystko po jednej stronie ciała. Więc coś z w tych psiankowatych zdecydowanie jest. Mnie za to bardzo często bolały stawy, jak czasami je zjadłam.

Saponiny

Saponiny to substancje, które znajdują się w dużych ilościach we wszystkich warzywach strączkowych i pseudo-zbożach czyli komosie ryżowej (quinoa, amarantus). Zawierają je wszystkie rośliny i najczęściej są skoncentrowane w nasionach. Zapewne kojarzą Ci się z czym pieniącym. I słusznie, bo są to substancje działające podobnie do detergentów. Ich zadaniem jest ochrona roślin przed szkodnikami, grzybami i pleśniami. Działają jak naturalne środki ochrony roślin, czyli są toksyczneU ludzi powodują cieknące jelito poprzez zabijanie enterocytów (komórek jelita cienkiego, które budują nabłonek błony śluzowej jelita) i w konsekwencji stany zapalne w całym organizmie. Czyli dolewamy oliwy do ognia.

Kiedy duże ilości saponin przenikną przez jelito do krwi powodują hemolizę, czyli zniszczenie błony komórkowej czerwonych krwinek. Ponadto sprawiają, że układ immunologiczny zaczyna produkować prozapalne cytokiny (czyli wysłanników, którzy każą białym komórkom krwi zabijać przeciwników). Efektem tego jest pogłębiający się stan zapalny.

Lektyny

Lektyny znajdują się w warzywach psiankowaty, ale też w pszenicy, owsie, jęczmieniu, ryżu, orzeszkach ziemnych. To dokładnie te substancje co w soi. Są trudno strawne i potrafią przedzierać się przez śluz ochronny w jelicie cienkim. Co skutkuje podziałem komórek w niewłaściwym czasie, a nawet ich śmiercią. Oczywiście doprowadzają do rozszczelnienia jelita. Co skutkuje przedostawaniem się niestrawionym resztek pokarmowych do Twojego krwiobiegu i atak autoimmunologiczny.

Lektyny znajdują się praktycznie w każdym pożywieniu, nawet w mięsie. Ale nie wszystkie są złe. Są problematyczne, ponieważ negatywnie oddziałują na ścianki jelit, powodując tym samym różne problemy trawienne.

Lektyny są również związane z opornością na leptynę, która jest hormonem mówiącym o sytości. Zaburzenie poziomu leptyny prowadzi do nadwagi, otyłości, cukrzycy. Jest to niebezpieczna sytuacja, ponieważ leptyna czyli hormon głodu przeciwstawia się przeciwko Tobie. Jesz nawet wtedy kiedy nie jesteś głodny, ale czujesz to nieprzyjemne ssanie w środku. I niezależnie od tego jak bardzo masz silną wolę, i tak w końcu ulegniesz zachciankom jedzeniowym i zjesz więcej niż powinnaś/eś.

Lektyny znajdujące się w pomidorach, bardzo szybko przedostają się do krwiobiegu. Szybciej niż z innych produktów. Natomiast te znajdujące się w ziemniakach drażnią układ autoimmunologiczny i prowadzą do objawów nietolerancji pokarmowych zarówno u alergicznych osób jak i tych niealergicznych.

Nasz układ pokarmowy nie jest w stanie strawić lektyn, ponieważ struktura tych substancji nie jest kompatybilna z naszymi enzymami trawiennymi. Lektyny oszukują enterocyty, czyli komórki wyścielające  jelito, które myślą, że lektyny to cukry proste. Enterocyty bardzo chętnie transportują lektyny z wnętrza jelita, na jego zewnątrz. W czasie tej drogi lektyny mogą powodować negatywne zmiany w enterocytach, uszkadzają ich pracę lub zabijają, co prowadzi właśnie do cieknącego jelita. Lektyny, które przedostaną się poza jelito, aktywują komórki układu odpornościowego, które odpowiadają produkcją zapalnych cytokin. Są to chemiczni posłańcy, którzy krążą we krwi i wysyłają sygnał białym krwinkom do ataku. Może się również zdarzyć, że enterocyty, jako komórki będące bardzo blisko ataku autoimmunologicznego, staną się również niewinnym świadkami wydarzenia i zostaną zaatakowane „przez przypadek”, co również prowadzi do mikroskopijnych dziurek w jelicie.

Są dowody, że dieta bogata w ziemniaki prowadzi do wzrostu stanu zapalnego w organizmie.

Kapsaicyna

To niesteroidowa substancja pobudzająca. To właśnie ona odpowiada za ostry smak w papryczkach chilli. Dlatego też jest używana w maściach rozgrzewających i przeciwbólowych. Pomimo wielu prozdrowotnych właściwości u osób z Hashimoto i innymi chorobami autoimmunologicznymi może również jak jej poprzedniczki prowadzić do nieszczelnego jelita. Silnie podrażnia oczy, skórę i ścianki jelita.

Niestety stopień przetworzenia, czyli np. obieranie ze skórki, suszeni, gotowanie, pieczenie, duszenie nie mają wspływu na szkodliwość warzyw psiankowatych. Są równie problematyczne jak te surowe. Skrobia ziemniaczana jest dla nas tak samo szkodliwa jak surowy ziemniak.

Jedna z teorii mówi, że szczególna formy witaminy D3 w warzywach psiankowatych zapobiega prawidłowemu metabolizmowi wapnia, skutkując odkładaniem się tego minerału w tkankach miękkich ciała, gdzie go nie powinno być. Wapń powinien trafiać do kości i tylko tam.

Inhibitory proteazy

To substancję, które znajdziemy we wszystkich zbożach, pseudozbożach (kaszy gryczanej palonej i niepalonej, komosie ryżowej i amarantusie) i nabiale (krowim, kozim, owczym, bawolim). To substancje, które nie ulegają strawieniu. Neutralizują enzymy trawienne, które w normalnych okolicznościach trawią białko i toksyny znajdujące się w wyżej wymienionych produktach, do aminokwasów. Natomiast jeżeli inhibitory proteazy znajdują się w danym momencie w układzie pokarmowym skutkują zniszczeniem wszystkich protein.

Kiedy ciało wyczuje, że jest potrzebne więcej enzymów do strawienia białek, trzustka zaczyna wydzielać więcej enzymów do jelita cienkiego. Niektóre z nich są hamowane (proteza, która rozkłada proteiny), a inne nie. W takiej sytuacji równowaga pomiędzy tymi enzymami staje się zachwiana. Enzym, który jest wydzielany w dużych ilościach w tym procesie to trypsyna, który świetnie niszczy połączenie między komórkami jelita cienkiego i doprowadza do jego nieszczelności. Tak więc, jeżeli w jelicie cienkim pojawia się bardzo duża ilość trypsyny mamy osłabione połączenia między enterocytami i stan zapalny w organizmie.

Warzywa krzyżowe czyli kapustne

Do tej grupy zaliczamy brokuły, brukselkę, kalafiora, kalarepę, jarmuż, i kapusty wszelkiej maści. W internecie jest mnóstwo informacji, aby wystrzegać się tych warzyw. Owszem zawierają goitrogeny, które skutecznie utrudniają tarczycy wychwyt jodu. A jak wiemy jod jest jej niezwykle potrzebny, do prawidłowej pracy. Zupełnie niepotrzebnie się boimy, ponieważ obróbka termiczna i fermentacja likwidują w większości goitrogeny. Gotuj te warzywa bez przykrycia i nie będziesz mieć powodów do obaw. Jedzmy je, może nie codziennie, ale co drugi dzień, jeżeli dobrze je tolerujemy. Zresztą kto lubi surowe brokuły, albo kalafiora? Poza moją siostrą, która będąc dzieckiem jadała nawet ziemniaki na surowo;)

Sama przeżyłam na własnej skórze, co znaczy nadmiar goitrogenów. Na początku swojej drogi, jeszcze nie wiedząc o tych substancjach miałam moment, że przez 3 dni do każdego posiłku (a wówczas jadałam ich po siedem, bo męczyła mnie okrutna hipoglikemia) zjadałam warzywa krzyżowe. I trzeciego dnia byłam już potwornie zmęczona i miałam duże zawroty głowy, które uniemożliwiały mi chodzenie. Oczywiście dzień, dwa później wszystko minęło.

Goitrogeny

To substancję utrudniające wychwyt jodu przez tarczycę, a dokładniej mówiąc blokują aktywność enzymu peroksydazy tarczycowej (TPO). Enzym ten jest odpowiedzialny za udział w syntezie hormonów tarczycy dzięki jodowi. Goitrogeny jedzone na surowo i w nadmiarze mogą powodować wole tarczycowe, lub powiększenie tarczycy. Znajdziemy je w: soi (bardzo duże ilości i we wszystkich jej pochodnych), bambusie, rzodkiewce, rzepie, rzeżusze, kapuście i jej wszystkich odmianach, gorczycy, chrzanie, również japońskim wasabi, piniowych, kaszy jaglanej, oleju rzepakowym, korzeniu maca i siemieniu lnianym. W mniejszych ilościach goitrogeny znajdziemy także w gruszkach, truskawkach, brzoskwiniach, batatach, orzeszkach ziemnych i szpinaku.

Coraz głośniej mówi się o diecie paleo w chorobach autoimmunologicznych z wykluczeniem orzechów, pestek i wszystkich przetworzonych produktów. Jajka są tu produktem, który najpierw zdecydowanie powinno się wykluczyć, ponieważ blisko 50% ludzi ma na nie nietolerancję. Dieta powinna być najczystsza z możliwych i dobrze, żeby obfitowała w produkty ekologiczne i bio. Aczkolwiek wiem, że to bardzo kosztowne odżywianie, a produkty są trudno dostępne, ale w miarę możliwości starajmy się o to.

Sama na początku mojej drogi z Hashimoto byłam na diecie bezglutenowej i beznabiałowej. Cukier odstawiłam dużo wcześniej, ze względu na potworne hipoglikemie (jadałam co 2 godziny, a czasem, nawet i tyle nie byłam w stanie wytrzymać) i insulinooporność. Półtora roku na takiej diecie, zdecydowanie poprawiło mój stan, ale nie było to dla mnie zadowalające. Postanowiłam spróbować z dietą paleo. I faktycznie po trzech dniach, problemy z koncentracją, pamięcią właściwie minęły, ale problemy jelitowe nie. Po 5 miesiącach zrobiłam testy pokarmowe i okazało się, że zdecydowana większość pokarmów, którą do tej pory jadłam, silnie mnie alergizowało, w tym moje ukochane jajka, orzechy, pestki, owoce i przyprawy. Dlatego też, zaczęłam jeść mięso, pomimo, że wcześniej przez 7 lat byłam wegetarianką, albo jaroszką. Zaryzykowałam z Protokołem Autoimmunologicznym. Planuję wytrwać na nim trzy miesiące i powoli zacznę wprowadzać inne produkty np.: orzechy, owoce, przyprawy i czekoladę za którą tęsknię:)

Nie mam wykształcenia medycznego (ale będę dietetykiem:)), dlatego koniecznie skonsultuj się z lekarzem lub dietetykiem, przed jakąkolwiek zmianą sposób odżywiania. Wybierz lekarza, który bardzo dobrze zna chorobę Hashimoto, jej przewrotność, skomplikowany przebieg i leczy pacjentów z dobrymi efektami. Nie idź do pierwszego lepszego lekarza, warto poświęcić trochę czasu na poszukiwania.

W tym artykule pokazuję Ci kierunek, który sprawdził się u wielu chorych, w tym również u mnie. Dlatego, jeżeli nie widzisz zmiany na diecie bezglutenowej i beznabiałowej, warto rozważyć dalsze zmiany sposobu odżywiania ze swoim lekarzem.

 

Żródła:


http://hypothyroidmom.com/the-connection-between-gluten-and-thyroid-disease/
  


https://chriskresser.com/pioneering-researcher-alessio-fasano-m-d-on-gluten-autoimmunity-leaky-gut/
 

 
http://www.sott.net/article/225467-Why-Milk-Is-So-Evil
  

http://www.amymyersmd.com/2015/07/the-gluten-gut-and-thyroid connection/ 


http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/19538289
  


http://www.uniprot.org/uniprot/Q16625
 


http://www.amymyersmd.com/2014/07/3-reasons-to-give-up-gluten/
  


http://blog.paleohacks.com/is-soy-bad-for-you/
  


http://www.livestrong.com/article/455178-soy-hashimotos-thyroiditis/
  


http://paleoleap.com/nightshades/
  


http://hashimotosblog.com/why-avoid-nightshades/
  


http://www.thepaleomom.com/2012/08/the-whys-behind-autoimmune-protocol.html
  


http://www.diagnosisdiet.com/nightshades/
 pl/media/ 

http://www.naturalendocrinesolutions.com/articles/goitrogens-thyroid inhibiting-foods-you-should-avoid/ 


http://autoimmune-paleo.com/goitrogens-why-you-dont-need-to-avoid-them/
 


http://www.thepaleomom.com/2013/04/teaser-excerpt-from-the-paleo-approach-what-about-the-goitrogens-in-cruciferousveggies.html
 


http://www.stopthethyroidmadness.com/goitrogens/
 


http://www.thepaleomom.com/2012/03/how-do-grains-legumes-and-dairy-cause.html
 


http://www.thepaleomom.com/2012/03/how-do-grains-legumes-and-dairy-cause_29.html
 


http://www.ajwendieta.pl/blog/podcast/hashimoto-nie-jedz-tego/

„Lawendowe pole”  Joanna Posoch

„Historia wewnętrzna. Jelita – najbardziej fascynujący organ naszego ciała” Giulia Enders 

 

NieTruje

2 comments

  1. Wspaniały blog! Tylko mi się smutno zrobiło. Wychodzi na to, że można jeść tylko mięso i kilka warzyw. Czasami kaszę ale bez komosy ryżowej i amarantusa. Trochę mnie to przeraża, jak ułożyć jadłospis opierając się na tych zaleceniach. Czy mamy jeść mięso 5 razy dziennie? Ps. Czy znasz jakiegoś dobrego dietetyka obeznanego w temacie? Pozdrawiam serdecznie
    Emilia

    • Komosę i amarantusa możesz jeść. W zasadzie to chodzi o znalezienie opcji dla siebie. I wszystko też zależy od Twojego celu. Jeżeli chcesz wejść w remisję, to jest co robić. Dietę da się zbilansować, zresztą też wszystko zależy od tego jak trawisz. Jeżeli jest z tym kłopot to trzeba wspomóc się enzymami, betainą HCL i suplementami. W jakim mieście szukasz dietetyka?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>